Luty 27, 2020

Dlaczego „fake it, till you make it” nie działa?

Sposobów na budowanie pewności siebie jest całe mnóstwo. Problem polega jednak na tym, że niektóre z nich kompletnie nie działają i na dłuższą metę przynoszą więcej szkody niż pożytku. Tak jest między innymi z amerykańskim powiedzeniem „fake it, till you make”. Dlaczego udawanie pewności siebie to zły pomysł? O tym przeczytasz w dzisiejszym artykule!


Co oznacza „fake it, till you make it”?


Zgodnie z tym powiedzeniem, do stania się osobą pewną siebie wystarczy zacząć udawać, że tak już właśnie jest. Wynikałoby z tego, że po jakimś czasie pozowana na osobę o wysokiej samoocenie, po prostu faktycznie przemieniłbyś się w kogoś, dla kogo pewność siebie jest czymś naturalnym. Niestety, ale taki sposób, choć może wydawać się kuszący, nie da ci solidnych podstaw, na których zbudujesz prawdziwą pewność siebie. Przy pierwszych większych przeciwnościach posypie się ona jak domek z kart podczas huraganu, a ty zostaniesz z niczym. Zresztą „fake it, till you make it” ma również i inne negatywne konsekwencje, które pojawiają się nawet bez sytuacji kryzysowych.


Udajesz czy oszukujesz?


Każdy z nas od czasu do czasu nieco koloryzuje na swój temat. Podrasowujemy CV, nieco naciągamy nasze osiągnięcia podczas rozmowy kwalifikacyjnej, czy też udajemy znawcę win podczas randki. Znasz to, prawda? No cóż, każdy z nas chce pokazać się innym od jak najlepszej strony. Nie ma w tym nic złego, dopóki wszystko, co o sobie mówisz, ma poparcie w faktach. Jednak, jeśli zaczniesz bezczelnie ściemniać, twoje kłamstwa w końcu wyjdą na jaw, przez co zupełnie stracisz reputację i zaufanie.


Podobnie będzie, jeśli zaczniesz udawać osobę pewną siebie. Nawet jeśli początkowo uda ci się oszukać potencjalnego pracodawcę czy piękną kobietę, w pewnym momencie okaże się, że twoje umiejętności w tym zakresie są raczej słabe. W sytuacji, w której twoja pewność siebie zostanie wystawiona na próbę, możesz po prostu nie podołać.


Nie mówiąc już o tym, że jako ludzie jesteśmy dosyć mocno wyczuleni na ściemnianie. Często instynktownie nie przepadasz za jakąś osobą, choć nawet nie jesteś w stanie racjonalnie wytłumaczyć, dlaczego tak właśnie czujesz. Może być to właśnie reakcja na fałsz, który odczuwasz, choć wprost nie przyłapałeś nikogo na kłamstwie.


Oszukać kogoś na chwilę, jednorazowo, pewnie ci się uda. Jednak, jeśli na takiej podstawie zaczniesz budować związek, prędzej czy później, twoja druga połowa przekona się, jaki jesteś naprawdę. Myślisz, że wtedy będzie już za późno, aby wycofała się ze związku? No cóż, twoje rozczarowanie może okazać się bardziej bolesne, niż gdybyś dostał kosza na samym początku.


Nie zrozum mnie źle. Nie chodzi mi o to, że osoby, które nie są pewne siebie, nie mają prawa startować do dziewczyn, które im się podobają. Wprost przeciwnie! Jednak udawanie kogoś, kim się nie jest, jest nieetyczne. To po prostu oszustwo i tyle. Jeśli w taki sposób zdobędziesz kobietę, już zawsze będziesz miał poczucie, że jest ona nie z prawdziwym tobą, ale z wykreowaną przez ciebie alternatywną wersją siebie. Wierz mi, że na dłuższą metę twoja samoocena tylko od tego spadnie.


I jeszcze jedna uwaga w tej kwestii. Nieudawanie na siłę pewnego siebie nie oznacza, że nie masz próbować pokazać się innym od jak najlepszej strony. W uwypuklaniu swoich zalet i przykrywaniu wad nie ma nic złego. W końcu i kobiety stosują makijaż, szpilki itd., aby wyglądać jak najlepiej i zwrócić na siebie uwagę innych. Jednak, gdy w mediach społecznościowych stosują filtry odchudzające je o 30 kg czy zmieniające całkowicie rysy twarzy lub na zdjęciu profilowym używają fotografii innej osoby, to jest to najzwyklejsze oszustwo!


Udawanie męczy


Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale udawanie kogoś, kim się nie jest, jest strasznie męczące psychicznie i fizycznie. Jeśli masz w sobie sporo cech introwertyka, to pewnie doskonale to rozumiesz. Wystarczy, że pomyślisz o nadchodzącej imprezie firmowej, na której koniecznie musisz być obecny, uśmiechnięty i zachwycony niesmacznymi żartami szefa.


Natomiast jeśli jesteś ekstrawertykiem, to mam dla ciebie mały eksperyment, który pomoże ci zrozumieć, jak ciężko jest udawać przez cały czas. Pomyśl o swoich wartościach, a następnie wyobraź sobie osobę, która zupełnie je odrzuca i wyznaje ich przeciwieństwo. A teraz wyobraź sobie, że każdego dnia masz się zachowywać właśnie jak taka osoba. Ciężko, prawda?


Tak samo jest z udawaniem pewności siebie. W pewnym momencie stanie się to dla ciebie takim obciążeniem, że zaczniesz wręcz nienawidzić samego siebie.


Jeśli nie „fake it, till you make it”, to co?


W drodze do pewności siebie nie ma miejsca na hmm… teleportację? Jest za to miejsce na budowanie pewności siebie krok po kroku, wykonywanie różnego rodzaju ćwiczeń, a przede wszystkim na podejmowanie wyznań każdego dnia. Są też pewnego rodzaju drogowskazy, które nie pozwolą ci zabłądzić, wskażą właściwą drogą, a nawet odkryją przed tobą pewne skróty. Zamiast udawać, po prostu działaj, wyciągaj wnioski i nigdy się nie poddawaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *